6 - Książki, które (prze)czytałam w październiku
W ostatnim czytelniczym poście pisałam o tym, że powinnam przyspieszyć swój proces czytania i w sumie w październiku mi się to udało. Mój październikowy bilans to - przeczytane cztery książki i dwie, które jeszcze pozostają niedokończone, ale też coś o nich powiem. Trochę to moje październikowe czytanie było nierówne, bo zdarzało mi się, że pochłaniałam książki w dwa czy trzy dni, a niektóre zaczęłam, czytałam po dziesięć stron dziennie i nie skończyłam ich finalnie i tak. Ostatnie dni października i początek listopada trochę zmniejszył moją czytelniczą motywację, ale staram się zastąpić ją konsekwencją i regularnością z nadzieją, że znów jakaś pozycja mnie połknie tak, że zarwę nockę, żeby ją dokończyć. Zapraszam więc na krótkie opisy i ocenę (ponownie w skali studenckiej 2-5) do tego co czytałam - zacznę od tych skończonych i przedstawię je w kolejności czytania.
Autor: Kilian Jornet
Tytuł: Niewidzialne granice
Ocena: 3.5
Mieszane mam uczucia co do tej pozycji. Z jednej strony temat bardzo mnie przekonuje - autor, wybitny biegacz i ski-alpinista relacjonuje szczegóły swoich wypraw - wspinaczki, niebezpieczne zejścia, ryzyko, opatrzone dodatkowo opisem jego przeżyć wewnętrznych. Duża dawka motywacji, refleksji na temat granic między pasją, a nałogiem, dobry materiał do studium przypadku człowieka uzależnionego od adrenaliny. Z drugiej jednak strony bardzo przeszkadzał mi język tej książki, co prawdopodobniej było skutkiem niezbyt udanego tłumaczenia niż błędów samego autora, ale czasem zdania były tak dziwnie złożone, że czytałam je wielokrotnie, żeby dowiedzieć się o co właściwie chodzi. Jednakże polecam wszystkim, którym sport i poświęcenie dla nie całkiem bezpiecznych pasji nie jest obcy. Dodatkowo ta książka uświadomiła mnie po raz kolejny, że człowiek, który uprawia sport - niezależnie od tego jaką dyscypliną się para - ma bardzo dużo wspólnych mechanizmów psychologicznych z każdym innym sportowcem.
Autor: Riley Sager
Tytuł: Wróć przed zmrokiem
Ocena: 4.5
To ta książką, której zakończenie tak bardzo chciałam poznać, że zarwałam nockę i to taką przed dniem, w którym pracowałam od 8 do 18. W skrócie - bohaterka tej powieści Maggie Holt, po latach wraca do domu, z którego jej rodzice wyprowadzili się, bo był nawiedzony. Co więcej - jej ojciec wydał książkę - Dom grozy - na temat nadprzyrodzonych wydarzeń, które miały miejsce, gdy tam mieszkali i dzięki temu zyskał sławę - zresztą nie tylko on, ale cała rodzina. Generalnie nic więcej nie powiem o fabule tej książki, bo wydaje mi się, że jak się o niej opowiada to nie brzmi na taką fajną jaka jest - a jest i polecam ją każdemu - wspaniała rozrywka od pierwszej do ostatniej strony. Bardzo mi się podobała także jej budowa - rozdziały mówiące o tym co dzieje się w prawdziwym życiu przeplatały się z rozdziałami Domu Grozy, co dodawało naprawdę dużo napięcia. Zakończenie jest na tyle zaskakujące, że naprawdę bardzo ciężko było, aż do ostatniej strony domyślić się co się stanie i jakie jest wyjaśnienie tego co wydaje się na pierwszy rzut oka nadprzyrodzone. Dzięki temu wciągnięciu się w lekturę poczułam się jakbym znów miała 11 lat i czytała jedna książkę dziennie, codziennie do późna w nocy, co dodaje plusa tej lekturze - takiego emocjonalnego. Książka pożyczona od atypowy.com (obiecuję, że w końcu oddam), który napisał o niej więcej i zrobił ładne zdjęcia, więc jak coś zajrzyjcie tam.
Autor: Graham Moore
Tytuł: Niewinny
Ocena: 4.5
Po tej nieprzespanej z powodu Wróć przed zmrokiem nocy, pojechałam wczesnym rankiem na II komisariat w Gdańsku w celu udziału w przesłuchaniu nieletnich - (nie)stety okazało się, że tylko jeden świadek się stawił i zyskałam tym samym wolne 1,5 godziny w swoim harmonogramie. Pomimo niewyspania ucieszyłam się, pojechałam zjeść śniadania za 14,90 w familijnym barze KOS, a następnie wylądowałam w empiku w poszukiwaniu kolejnej lektury, która mnie tak wciągnie. I tym sposobem poznałam Niewinnego, który przedstawia historię (między innymi) Mai - pani adwokat, która 10 lat wcześniej jako ławniczka, doprowadziła do uniewinnienia czarnoskórego nauczyciela, który został oskarżony o uwiedzenie i zamordowanie swojej uczennicy. W 10 rocznicę procesu prawnicy spotykają się ponownie, a jeden z nich, który oświadczył innym, że ma nowe dowody obciążające nauczyciela zostaje zamordowany, a Maya – jako ostatnia osoba przebywająca z nim w jednym pokoju – zostaje oskarżona o jego morderstwo. Ponownie mam problem z opisem książki, dlatego że wydaje mi się, że on nie oddaje tego co jest ważne w tej książki, ale może to dlatego, że ja zwracam uwagę na rzeczy, na które inni nie zwracają? Nie wiem. Dla mnie to przede wszystkim opis tego jak jedna decyzja wpływa na całe życie człowieka, a przede wszystkim na niego samego, jego psychikę i sposób postrzegania świata. Czy decyzja Mai była skutkiem jest osobowości czy jej osobowość rozwinęła się w tę stronę ze względu na tę decyzję? Ponadto kolejnym smaczkiem jest opis życia ławników w izolacji, w której musieli być cały proces ze względu na to, że ich dane osobowe poszły w świat. To bardzo aktualne pytanie - co się dzieje z ludźmi w mikrowszechświecie stworzonym przez izolację? W tej powieści zastosowano podobny zabieg jak w poprzedniej - część rozdziałów to opis aktualnego stanu rzeczy, a część to relacja z wydarzeń sprzed 10 lat. Bardzo polecam - pożyczę kto będzie chciał.
Autor: Philip Pullman
Tytuł: Bursztynowa luneta
Cykl: Mroczne materie (3 tom)
Ocena: 5
Bursztynowa luneta to 3 część serii Mroczne materie, którą dostałam od mojego taty pod choinkę w zeszłym roku. Moja miłość do tej serii zaczęła się od serialu na HBO GO o tym samym tytule. Pierwsze dwie części pochłonęłam jeszcze zimą, a o tej części jakoś zapomniałam. No ale przypomniałam sobie i nie żałuję - finałowa część serii nie zawiodła mnie ani trochę. Tutaj w ogóle nie napiszę Wam o czym jest ta książka - polecam sobie obejrzeć zwiastun serialu, który dobrze oddaje cały klimat tej historii. Na pewno muszę przyznać, że cały cykl był naprawdę spójny - 3 część dała finał wszystkim wątkom - nic nie zostało pominięte, a jednocześnie zakończenie było na tyle otwarte, że pozostawia lekki, bardzo pożądany przeze mnie niedosyt. To zdecydowanie moja ulubiona część Mrocznych materii chociaż może tu być lekki bias, ponieważ czytając tom I i II w pewnym stopniu za sprawą serialu znałam fabułę, więc nie zaskakiwała mnie aż tak (chociaż było parę różnic). Jednocześnie rozwój historii w Bursztynowej lunecie sprawia, że zastanawiam się jak twórcy serialu poradzą sobie z realizacją niektórych wątków - ale czekam z niecierpliwością. Generalnie oceniam naprawdę wysoko tę serię, ma dużo easter egg'ów, parę follow up'ów do biblijnej historii stworzenia, ale w mojej ocenie nie są obrazoburcze. Polecam nie tylko fanom fantastyki (ja do nich również nie należę).
Autor: Alister E. McGrath
Tytuł: Patrząc szerzej. Dialog teologii i nauki.
Bez oceny, bo niedokończone
Patrząc szerzej to pozycja, której dalsza część tytułu wskazuje na jej tematykę. Alister McGrath, który jest zarówno naukowcem z dziedziny nauk przyrodniczych jak i teologiem, próbuje - poprzez między innymi przybliżanie sylwetek znanych naukowców i teologów - odpowiedzieć na pytanie czy wynik badań nauk przyrodniczych da się pogodzić z teologią i wiarą chrześcijańską? Dodatkowo wskazuje jak te dwie dziedziny mogłoby się uzupełniać i współpracować. Nie dokończyłam tej książki nie dlatego, że mi się nie podobała, ale dlatego, że wymagała ode mnie bardzo dużo skupienia, które w ostatnim czasie przychodzi mi z trudem i przyznam, że chętniej, w chwilach wolnego czasu sięgam po łatwe i przyjemne pozycje. Jednakowoż książkę te polecam - przede wszystkim tym chrześcijanom, którzy powątpiewają jakoby naukę można pogodzić z wiarą, a także naukowcom, szczególnie takim od nauk przyrodniczych (a ostatnio znam takich dużo). Sama czekam na przypływ intelektualnej mocy, żeby do tej książki powrócić.
Autor: Michael Lewis
Tytuł: Umysł nieracjonalny. Krótka historia teorii perspektywy.
Bez oceny, bo niedokończone
Na pewno znacie takie filmy jak Moneyball czy Wielki szort. Jeden z nich to film, w której Brad Pitt ratuje przed upadkiem klub baseballowy używając do tego statystyki, a jego córka śpiewa piosenkę Lenki Show, drugi zaś to film o maklerach, w których jedną z ról gra Micheal Scott (dobra wiem, że Micheal Scott to nie jest prawdziwa postać, ale Steve Carell to dla mnie Micheal Scott w przebraniu - pozdrowienia dla tych co znają The Office). Oba te filmy powstały na podstawie dwóch innych, bestsellerowych książek Micheala Lewisa. Więc pewnie znacie te filmy, ale nie znacie takich postaci jak Amos Tversky i Daniel Kahnemann. Ja znam bardzo dobrze - w czasie kiedy mój niegdyś promotor był jeszcze zaciekawiony psychologia społeczna i taki przedmiot prowadził na moich ex-studiach, a ja słuchałam uważnie - postacie te były przedstawianie jako twórcy wielu ważnych pojęć w tej dziedzinie - jak na przykład pojęcia heurystyk, które do dziś bez otwierania żadnej książki mogłabym wyrecytować z pamięci. Tak więc książka ta przedstawia historię tych dwóch panów i ich drogę do wymyślenia tych wszystkich mądrych koncepcji - ale nie tylko. W książce znajdziemy też obraz Izraela lat 50/60/70, gdyż obaj psychologowie tam właśnie tworzyli i żyli, a także wiele innych dygresji, które są nawet interesujące. Tej książki nie dokończyłam jeszcze bo zaczęłam czytać ją relatywnie niedawno. Ale kupując ją nie wiedziałam, że jej temat jest właśnie taki - kupiłam ją trochę losowo i całkiem przyjemnie było się dowiedzieć, że jest o kimś kogo znam i tym samym wywołać całkiem przyjemne flashbacki z początków studiów.
No i to by było na tyle z moich październikowych przygód z książkami. Mam nadzieję, że jak tylko wyjdę z letargu osłabienia i walki mojego organizmu o nierozchorowanie się to chwycę ponownie jakiś egzemplarz w dłoń i będę mogła bez wstydu napisać taki post w listopadzie.
Komentarze
Prześlij komentarz